Wpisy otagowane ‘groundhopping’

Groundhopping w Małopolsce

środa, 25 Listopad 2009

Wbrew pozorom nie jest to tytuł odnoszący się do kolejnej z naszych piłkarskich eskapad, a tytuł tekstu o turystyce stadionowej w tej części Polski.

„Małopolska, a szczególnie Kraków są skupiskiem kilku klubów o bogatej przeszłości, a dwa największe obecnie – Wisła Kraków i Cracovia przyciągają fanów z zagranicy.Podczas spotkań krakowskich klubów z rywalami nie tylko z zagranicy wiele razy natknąłem się na turystów z zagranicy, którzy dużo podróżują, a przy okazji zwiedzają stadiony. I nie dotyczy to wyłącznie największych drużyn - mówi Michał Karaś, redaktor naczelny PortaluKibica.pl. – Kraków przyciąga turystów sportowych, chociaż na razie nie ma dokładnych statystyk, które takich podróżujących by policzyły – dodaje”

Linkując artykuł tutaj oczywiście uprawiamy prywatę :) . W tekście wypowiada się nasz znajomy, redaktor naczelny serwisu PortalKibica.pl.  Swoje trzy grosze wtrącamy również my sami.  O groundhoppingu, głównie dzięki kilku zapaleńcom, zaczyna się mówić w Polsce coraz częściej. I dobrze. Nie każda moda, która przychodzi do nas z Zachodu warta jest naśladowania (patrz Halloween!?), ale tą jak najbardziej należy na polskim gruncie zaszczepić.

Cały tekst o turystyce stadionowej w Małopolsce można przeczytać tutaj:

http://turystykamalopolska.pl/247/groundhopping_w_malopolsce,763.html

Ania

Groundhopping na Podkarpaciu

piątek, 23 Październik 2009

W miniony weekend, a dokładniej w sobotę, byłam na meczu w swoim rodzinnym mieście w Stalowej Woli. Na boisku spotkały się Stal Stalowa Wola oraz Motor Lublin.

Mecz został potraktowany przez służby porządkowe jako spotkanie o podwyższonym ryzyku (w końcu były to derby), więc Policja była dosłownie na każdym kroku. Kibicom „Stalówki” należą się brawa za pomoc przy organizacji spotkania, ponieważ odśnieżyli boisko. Gdyby tego nie zrobili, piłkarze brodziliby w śniegu po kostki. Tak, atak zimy wyjątkowo dał się odczuć na Podkarpaciu.

Ze stadionowych wrażeń  poza boiskiem: bardzo nie podobało mi się zachowanie kibiców Motoru. I nawet w związku z tym z red. naczelnym serwisu PortalKibica.pl (który również był na meczu) wpadliśmy na pewien pomysł, ale o tym później. Kibice Motoru ewidentnie prowokowali tych ze Stalowej Woli. Limit na liczbę zaśpiewanych przyśpiewek z użyciem wulgaryzmów wyczerpali w początkowej fazie spotkania. Raczej nie jest zbyt mądre prowokowanie kibiców drużyny przeciwnej mimo, że dookoła pełno policji. Nie wolno się tak zachowywać po prostu, kiedy przyjeżdża się do kogoś w gościnę…

A co do pomysłu mojego i red. naczelnego PortaluKibica.pl: musimy opracować „ Savoir – vivre: przewodnik kibica na wyjeździe”. W takim przewodniku znalazłaby się np. dopuszczalna liczba obraźliwych przyśpiewek pod adresem kibiców gospodarzy :)

Samo spotkanie zakończyło się remisem 3:3. Tylko po liczbie bramek można się domyślić, że na boisku było interesująco. „Stalówka” w pierwszej połowie, do pewnego momentu wygrywała 2:0. Piłkarzom gra układała się nie tylko niezwykle skutecznie, ale bardzo ładnie. Było na co popatrzeć.

Niestety sędzia liniowy nie zauważył spalonego (ja jestem zdania, że to dlatego, że miał  różową koszulkę J ) i Motor strzelił bramkę kontaktową. Od tego momentu piłkarze ze Stalowej stracili charakter i warunki gry, które aż do końca spotkania dyktowała drużyna z Lublina.

Do przerwy było już  2:2 i spotkanie zaczynało się od początku. W drugiej połowie Motor nie odpuścił. Podobnie jak ich kibice, którzy kontynuowali wyzywanie Stalowowolan. Dwie ostatnie bramki były autorstwa piłkarzy „Stalówki”, jedna z nich samobójcza. Ostatnia część meczu wyglądała niestety tak, że gospodarze bronili (momentami bardzo nieudolnie) remisu 3:3.

Bardzo podobało mi się  zachowanie kibiców „Stalówki”. Ten ruch , który prężnia działa na nowo dopiero od niedawna, spisał się na medal. Fantastycznie śpiewali i dopingowali swoją drużynę. Momentami nawet na dwa głosy! Zajmując tylko jeden sektor dla ultrasów, udało im się nawet zaśpiewać partie z drugą stroną, która odpowiada. Co więcej na zaczepki kibiców Motoru nie reagowali, robili swoje.

I kto powiedział, że lokalny futbol jest nieciekawy? Emocje na pewno były większe niż  przy oglądaniu spotkania jakiegoś giganta, ale z fotelu przed TV.

Ania