Archiwum z Lipiec 2009

Nowy początek

środa, 29 Lipiec 2009

Pamiętacie taki stary czerwony blog z jakimś dryblasem na górze? Blog Kibica czy jakoś tak podobnie? No to zapomnijcie o nim :)

Przenieśliśmy się na inną, bardziej funkcjonalną platformę, gdzie każdy może śmiało komentować każdą notkę (do czego zresztą zachęcam). No i przede wszystkim nie piszę już sam, gdyż to akurat, chcąc nie chcąc, dość zaniedbywałem. Na szczęscie są jeszcze Ania i Patryk – więc jak nie ja, to oni :)

Bardziej spostrzegawczy goście strony Sendsportu zapewne dostrzegli zmiany w księgarni (nowe logo, buttony, odświeżone informacje). Jest to początek zmian, które czekają nas jesienią. Będą to, mam szczerą nadzieję, same pozytywne zmiany. Zaglądajcie tutaj czasem, już nie będzie świeciło pustką. 

Łukasz

Tylko we Lwowie!

sobota, 25 Lipiec 2009

Notka napisana w maju, ale mam nadzieję, że nie preterminowana :)

Podczas majowego weekendu udało mi się odwiedzić Ukrainę, a konkretnie Lwów. Wycieczka na stadion tamtejszej drużyny Karpaty Lwów była obowiązkowym punktem programu:)

Po opuszczeniu trolejbusa, który najlepsze lata ma już za sobą, udaliśmy się w stronę stadionu przepiękną Lipową Aleją. Już tam uświadomiliśmy sobie, że przypadkiem trafiliśmy na mecz – ryk kibiców było słychać na długo przed wejściem na stadion.

Na miejscu okazało się, że miejscowi grają z Tavrią Symferopol, a trzydziestotysięcznik wcale nie jest wypełniony po brzegi jak nam się wydawało wcześniej.

Przy kasach od razu niespodzianka: weszliśmy na mecz płacąc 5 zł! Wybraliśmy sektor dla „pikników”.  Bilety były takie tanie (najdroższe po 10 zł) ponieważ rzekomo mieliśmy najgorsze miejsca. Fakt obok kibiców przeciwnej drużyny i na ukos od boiska, ale widoczność była idealna.

Mecz nie cieszył się wielką popularnością – na stadionie było ok. 5 tys. kibiców, z czego ok. 800 stanowili ultrasi Karpat. Do dyspozycji mieli ok. 1000 miejsc stojących, z których prowadzili doping. Ciekawym jest, że nawet na Ukrainie nikt nie ma nic przeciwko miejscom stojącym, dla tych co chcą kibicować. Tylko u nas wprowadzenie miejsc stojących stanowi  wielki problem…

Swój sektor, zaraz obok „pikników”, mieli kibice Tavrii. A obok nich , z drugiej strony, co było dla nas totalnym zaskoczeniem, grupa ultrasek Karpat, które prowadziły alternatywny doping! Niestety nikt nie mógł nam powiedzieć dlaczego dziewczyny nie są z resztą kibiców. Po prostu są i już.

W niedzielne gorące popołudnie we Lwowie super było się napić piwa na stadionie! Złocisty płyn sprzedawany na meczu nikogo nie natchnął do bójki, czego obawiają się polscy ustawodawcy. Swoją drogą – polscy kibice – na piwo na stadionach są najnormalniej niegotowi. Ukraińcy są – mają piwo w każdym kiosku, więc taki niskoprocentowy trunek na stadionie to dla nich żadna atrakcja.

Kibice zdali też egzamin z kulturalnego dopingu. Kiedy czarnoskóry zawodnik Tavrii (strzelił Karpatom gola) leżał dość długo na murawie fani powstrzymali się od rasistowskich okrzyków. Skończyło się na gwizdach.

Jedna rzecz, która mi się bardzo podobała: kibice przeciwnych drużyn wspólnie pozdrawiali Ukrainę. Na którym meczu  polskiej ligi, kibice wspólnie pozdrawiają Polskę? Warto by zaadaptować ten zwyczaj.

Ania