
Opinia publiczna w Polsce na spółkę z mediami ma licznych stereotypowych chłopców do bicia. Bardzo łatwo odwrócić uwagę od rzeczywistego problemu kreując problem zastępczy.
Kiedy coś złego dzieje się na polskich drogach – najłatwiej obwiniać motocyklistów, kiedy na stadionach – kibiców.
Tak mydli się ludziom oczy głosząc populistyczne poglądy i lansując utarte wzorce. Motocyklista to zawsze bandyta, szaleniec, dawca organów, wariat na drodze (niepotrzebne skreślić). Kibic to w Polsce synonim chuligana, szalikowca, dresiarza.
Czy w jakimkolwiek materiale w prasie czy telewizji pojawia się statystyka ile rocznie wypadków powodują motocykliści, a ile kierowcy samochodów? Oczywiście, że nie. Bo ludzie przez przypadek mogliby się dowiedzieć, że jednak więcej wypadków powodują kierowcy samochodów. Nie mówiąc już o tym, że jeśli w zdarzeniu faktycznie biorą udział samochód i motocykl, to z góry wiadomo czyja to wina.
Czy w jakimkolwiek materiale w prasie czy telewizji pojawia się statystyka na temat do ilu incydentów przemocy rocznie dochodzi na polskich stadionach? Oczywiście, że nie. Jest ich tak mało, że porównanie do lat 90., kiedy faktycznie sporo złego się działo, mogłoby być dla odbiorcy zbyt oczywiste. Nie mówię nawet o jakimś pozytywnym materiale, np. o tym, że kibice oddają krew lub zbierają fundusze na domy dziecka. Takie w mainstreamowych mediach pojawiają się tak często jak piękna pogoda nad Bałtykiem. W końcu co to za news o tym, że motocykliści co roku spotykają się na Jasnej Górze, oddają szpik i zbierają pieniądze na domy dziecka.
Wiem, że lansowanie poglądu, że kibice i motocykliści to dwie najbardziej pokrzywdzone grupy społeczne w Polsce byłoby lekką przesadą, ale trudno mi się oprzeć wrażeniu, że w pewnym stopniu tak jest. Pomijam już fakt, że dobra wiadomość dla mediów nie jest atrakcyjna, ale uogólnianie – każdy motocyklista to bandyta, a każdy kibic to potencjalne niebezpieczeństwo jest po prostu nierzetelne i wprowadza w błąd.
Łatwiej jest mówić o chuliganach niż o tym, że mamy przestarzałe stadiony (tak wiem, to już niedługo się zmieni), a i regulacje bezpieczeństwa także pozostawiają sporo do życzenia. Podobnie łatwiej jest mówić o wypadku jaki spowodował motocyklista niż zrobić materiał o tym jak fatalnie oznakowane są polskie drogi.
Kibice i motocykliści – tacy chłopcy do bicia…
Ania

